Tanie pozycjonowanie zwykle nie działa nie dlatego, że wykonawca jest nieuczciwy, tylko dlatego, że w budżecie kilkuset złotych miesięcznie nie mieści się praca, która daje efekt. To kwestia arytmetyki, nie dobrych chęci.
Policzmy, co mieści się w 300 zł miesięcznie
Przyjmijmy realistyczną stawkę specjalisty i doliczmy koszty firmy. Przy takim budżecie zostaje między dwie a cztery godziny pracy w miesiącu. To wystarcza na jedno z poniższych, i to nie w całości:
- przejrzenie raportu z narzędzia i wysłanie go klientem jako audyt,
- napisanie jednego krótkiego tekstu,
- dodanie firmy do kilkunastu katalogów,
- zmianę tytułów na kilku podstronach.
Nie mieści się tam crawl całego serwisu, analiza logów, praca nad indeksacją, przygotowanie danych strukturalnych ani jakiekolwiek sensowne linkowanie. Cztery godziny miesięcznie to około pół dnia roboczego. Trudno oczekiwać, że pół dnia zmieni pozycję w konkurencyjnej branży.
Skąd biorą się takie oferty
Model masowy
Jeden pakiet obsługuje setki klientów według tego samego szablonu, a większość czynności jest zautomatyzowana. Klient dostaje raport wygenerowany przez narzędzie, kilka wpisów w katalogach i linki z tej samej sieci co pozostali klienci. Model bywa opłacalny dla wykonawcy, rzadko dla kupującego.
Rozliczenie za efekt
Niska opłata stała i płatność za pozycje. Brzmi bezpiecznie, ale zwykle dotyczy fraz z niewielkim popytem, na których łatwo o wysokie miejsce. Firma płaci za pozycje, których nikt nie wyszukuje, i nie widzi wzrostu zapytań. Do tego wyniki są dziś personalizowane, więc samo mierzenie pozycji jest umowne.
Wejście na niską cenę
Tani pierwszy pakiet ma otworzyć drzwi, a właściwa oferta pojawia się po kilku miesiącach. Klient traci wtedy czas, a często także pieniądze wydane na działania, które trzeba cofać.
Ukryte koszty najtańszej opcji
- Utracony czas. Sześć miesięcy bezowocnych działań to sześć miesięcy, w których konkurencja pracowała nad tymi samymi frazami.
- Ryzyko profilu linków. Masowe linki z tych samych sieci trzeba potem odkręcać, a to praca droższa niż zbudowanie profilu od zera.
- Treść do wyrzucenia. Teksty pisane pod liczbę znaków, bez dopasowania do intencji, nie wejdą wysoko i zwykle trafiają do przepisania.
- Umowa na rok. Bardzo często tania oferta idzie w parze z długim zobowiązaniem i karą za wcześniejsze wyjście, bo to jedyny sposób, żeby model się spiął.
Kiedy niski budżet ma sens
Ma sens wtedy, gdy zakres jest szczery i wąski. Firma lokalna z jedną wizytówką, jednym miastem i kilkoma frazami może dostać realną wartość za niewielkie pieniądze, o ile wykonawca mówi wprost: robimy wizytówkę, podstawy techniczne i jeden tekst miesięcznie, i nic więcej. Problem nie leży w niskiej cenie, tylko w niskiej cenie sprzedawanej jako pełna obsługa.
Nasz najtańszy pakiet lokalny kosztuje 990 zł netto miesięcznie i ma jawnie wypisany zakres, żeby można było sprawdzić, czy to jest to, czego potrzebujesz. Zestawienie wszystkich pakietów znajdziesz w cenniku pozycjonowania stron, a mechanizm ustalania ceny opisujemy na stronie ile kosztuje pozycjonowanie.
Jak sprawdzić ofertę przed podpisaniem
- Poproś o rozpisany zakres godzinowy albo o listę konkretnych czynności miesięcznych.
- Zapytaj, skąd pochodzą linki i czy wykonawca kontroluje domeny, z których linkuje.
- Sprawdź długość umowy, okres wypowiedzenia i kary za wcześniejsze zakończenie.
- Zapytaj, kto jest właścicielem konta Search Console i treści, które powstaną.
- Odrzuć każdą ofertę z gwarancją konkretnej pozycji.