Umowa na pozycjonowanie jest umową starannego działania, a nie umową o rezultat. Dlatego przed podpisem nie liczy się to, jakie pozycje ktoś obiecuje, tylko trzy rzeczy: jak długo jesteś związany, co dokładnie dostajesz co miesiąc i co zostaje po Twojej stronie, gdy współpraca się skończy. Poniżej zapisy, które w praktyce decydują o tym, czy umowa jest bezpieczna, i to, co warto z nich wynegocjować.
Piszemy to z perspektywy agencji, która sama takie umowy podpisuje. Nie jest to porada prawna, tylko lista rzeczy, które najczęściej są źródłem sporów po kilku miesiącach współpracy.
Co powinna zawierać umowa na pozycjonowanie
Dobra umowa SEO mieści się na kilku stronach i odpowiada na pięć pytań: co agencja zrobi, ile to kosztuje, jak długo trwa, jak się z niej wychodzi i kto po jej zakończeniu jest właścicielem efektów pracy. Jeśli któregoś z tych punktów nie ma, to nie jest brak formalności, tylko przeniesione na Ciebie ryzyko.
Zakres prac
Zapis, który jest w porządku
Załącznik z konkretnymi działaniami i minimalnym nakładem w miesiącu, na przykład liczba tekstów, liczba linków, zakres prac technicznych
Zapis, przy którym warto się zatrzymać
Jedno zdanie w stylu „kompleksowe działania optymalizacyjne i link building”
Czas trwania
Zapis, który jest w porządku
Czas nieokreślony albo określony z możliwością wypowiedzenia w każdym momencie
Zapis, przy którym warto się zatrzymać
Dwanaście albo dwadzieścia cztery miesiące z karą umowną za wcześniejsze wyjście
Wypowiedzenie
Zapis, który jest w porządku
Jeden miesiąc, bez podawania przyczyny, dla obu stron tak samo
Zapis, przy którym warto się zatrzymać
Trzy miesiące, tylko na koniec roku umownego, albo wyłącznie z ważnych przyczyn
Wynagrodzenie
Zapis, który jest w porządku
Stała kwota netto miesięcznie, jasne zasady zmiany ceny, budżet na linki wyodrębniony
Zapis, przy którym warto się zatrzymać
Kwota podstawowa plus bliżej nieokreślone „koszty zewnętrzne” doliczane później
Raportowanie
Zapis, który jest w porządku
Raport miesięczny plus stały dostęp do Search Console i Analytics po Twojej stronie
Zapis, przy którym warto się zatrzymać
Raport w formacie PDF z wykresem pozycji, bez dostępu do danych źródłowych
Własność efektów
Zapis, który jest w porządku
Przeniesienie praw do tekstów i przekazanie listy linków po zakończeniu współpracy
Zapis, przy którym warto się zatrzymać
Cisza w tym temacie albo zapis, że treści pozostają własnością agencji
Dostępy
Zapis, który jest w porządku
Konta zakładane na Twoją firmę, agencja dostaje uprawnienia
Zapis, przy którym warto się zatrzymać
Domena, hosting albo Search Console założone na koncie agencji
Siedem zapisów, które kosztują najwięcej
1. Długi okres związania z karą za wcześniejsze wyjście
Najdroższy zapis w całej umowie. Sam dłuższy horyzont jest w SEO uzasadniony, bo efekty rzadko przychodzą w kwartał. Kara umowna to jednak coś innego: przenosi na Ciebie ryzyko tego, że agencja nie dowiezie. Jeśli usługa jest dobra, klient zostaje bez przymusu. Jeśli słaba, płacisz jeszcze za wyjście.
2. Zakres opisany hasłami
„Optymalizacja techniczna”, „content marketing”, „budowa profilu linków”. Pod tymi hasłami mieści się zarówno pełen etat pracy, jak i trzy godziny miesięcznie. Poproś o załącznik z minimalnym nakładem: ile tekstów, ile linków, jakie prace techniczne i w jakim terminie. Agencja, która pracuje uczciwie, poda to bez oporów, bo i tak to planuje.
3. Rozliczenie za pozycje na frazach dobranych przez agencję
Brzmi bezpiecznie, bo płacisz za wynik. Problem w tym, kto wybiera frazy. Przy tym modelu bardzo często trafiają do umowy zapytania z minimalnym popytem, na których łatwo o wysokie miejsce. Firma płaci za pozycje, których nikt nie wyszukuje, i nie widzi wzrostu zapytań. Rozpisaliśmy ten mechanizm szerzej w tekście o tym, dlaczego tanie pozycjonowanie nie działa.
4. Brak zapisu o prawach do treści
Teksty na stronę, opisy kategorii i artykuły powstają za Twoje pieniądze, ale bez przeniesienia praw autorskich formalnie należą do wykonawcy. Przy rozstaniu w złej atmosferze potrafi to skończyć się żądaniem usunięcia treści ze strony. Jedno zdanie o przeniesieniu majątkowych praw autorskich z chwilą zapłaty faktury zamyka temat.
5. Automatyczne przedłużenie z długim wypowiedzeniem
Umowa na rok, która przedłuża się sama, jeśli nie wypowiesz jej na trzy miesiące przed końcem. W praktyce oznacza to jedno okno w roku, o którym nikt nie pamięta. Jeśli taki zapis zostaje, wpisz sobie przypomnienie w kalendarzu w dniu podpisania, a nie później.
6. Dostępy zakładane na koncie agencji
Search Console, Analytics, czasem sama domena. Dopóki współpraca się układa, nikt tego nie zauważa. Przy rozstaniu tracisz historię danych, a bywa że i kontrolę nad adresem. Zasada jest prosta: wszystkie konta zakładane na Twoją firmę, agencja dostaje uprawnienia, które możesz cofnąć jednym kliknięciem.
7. Linki bez listy
Jeśli w ramach umowy powstają linki, chcesz wiedzieć skąd. Nie chodzi o kontrolowanie wykonawcy, tylko o dwie rzeczy: ocenę jakości i to, co się stanie po zakończeniu współpracy. Część agencji wynajmuje linki i wyłącza je z dniem ostatniej faktury, więc widoczność wraca do punktu wyjścia. To zupełnie inna sytuacja niż linki, które zostają na stałe. Pytanie o to, czy linki zostają po zakończeniu umowy, jest jednym z najważniejszych na pierwszej rozmowie.
Abonament, rozliczenie za efekt czy za pozycje
Trzy modele spotykane na polskim rynku różnią się nie ceną, tylko tym, kto ponosi ryzyko i co dokładnie jest mierzone.
Abonament miesięczny
Jak działa
Stała kwota za ustalony nakład pracy, niezależnie od wyników w danym miesiącu
Kiedy ma sens
Przy pracy technicznej, dużych serwisach i sklepach, gdzie pierwsze miesiące to porządkowanie
Ryzyko dla Ciebie
Płacisz także wtedy, gdy nic się nie dzieje, więc potrzebujesz raportu z konkretów
Rozliczenie za pozycje
Jak działa
Niska opłata stała plus stawka za każdy dzień frazy w pierwszej dziesiątce
Kiedy ma sens
Rzadko. Głównie przy prostych stronach lokalnych z kilkoma frazami
Ryzyko dla Ciebie
Dobór fraz pod łatwość, a nie pod popyt, i rosnący rachunek bez wzrostu zapytań
Rozliczenie za efekt sprzedażowy
Jak działa
Prowizja od transakcji przypisanych do kanału organicznego
Kiedy ma sens
W sklepach z poprawnie wdrożoną analityką i długą historią danych
Ryzyko dla Ciebie
Spór o atrybucję. Kanał organiczny bierze na siebie też sprzedaż wygenerowaną gdzie indziej
W praktyce dominuje abonament i to on jest najuczciwszy, pod jednym warunkiem: musi mu towarzyszyć jawny zakres i możliwość wyjścia w każdym momencie. Wtedy ryzyko rozkłada się równo, bo agencja co miesiąc na nowo zarabia na przedłużenie współpracy.
Czy umowa na pozycjonowanie może gwarantować pozycje w Google
Nie może, a zapis o gwarancji jest sygnałem ostrzegawczym. Nikt poza Google nie kontroluje wyników wyszukiwania, algorytm zmienia się kilka razy w roku, a wyniki są personalizowane, więc dwie osoby zobaczą inną kolejność. Uczciwa umowa gwarantuje nakład pracy i terminy, nie miejsce w rankingu.
To samo dotyczy gwarancji ruchu i sprzedaży w konkretnych liczbach na kilka miesięcy naprzód. Prognoza oparta o dane z Search Console jest w porządku, o ile jest opisana jako prognoza. Zapis umowny z konkretną liczbą wejść zwykle ma na drugiej stronie tyle wyłączeń odpowiedzialności, że w praktyce nic nie znaczy.
Ile powinna trwać umowa na pozycjonowanie
Tyle, ile chcesz, żeby trwała, przy zachowaniu prawa do wyjścia z miesięcznym wypowiedzeniem. To nie jest gra słów. Sama praca nad widocznością ma horyzont sześciu do dwunastu miesięcy i tego nie da się skrócić umową. Czym innym jest jednak realny czas potrzebny na efekty, a czym innym przymus płacenia przez ten czas.
Jeżeli agencja tłumaczy długie związanie tym, że „SEO potrzebuje czasu”, odpowiedź brzmi: zgoda, dlatego zostanę na dłużej, jeśli będę widzieć postępy. Przy dobrej pracy klient i tak zostaje. Przy słabej, długa umowa jest jedynym powodem, dla którego jeszcze płaci.
Formalności: podpis i załączniki
Umowa SEO nie wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności, więc w praktyce najczęściej wystarczy wymiana skanów albo podpis elektroniczny zgodny z eIDAS, co skraca cały proces do jednego dnia. Zwróć uwagę, żeby razem z umową podpisać dwa załączniki, bo to w nich siedzi treść: zakres prac z nakładem miesięcznym oraz umowę powierzenia przetwarzania danych osobowych, jeśli agencja dostaje dostęp do systemów, w których są dane klientów.
Warto też ustalić na piśmie jedną rzecz proceduralną: kto po Twojej stronie akceptuje zmiany na stronie i w jakim terminie. Brak decyzji po stronie klienta jest, obok braku dostępów, najczęstszym powodem, dla którego pierwsze trzy miesiące współpracy schodzą na czekaniu.
Nasze warunki, żeby było z czym porównać
Rozliczamy się miesiąc do miesiąca, z jednomiesięcznym wypowiedzeniem dla obu stron, bez kar umownych i bez okresu lojalnościowego. Zakres prac jest załącznikiem, a nie hasłem. Wszystkie konta zakładamy na firmę klienta. Prawa do tekstów przechodzą na klienta z chwilą zapłaty. Linki pochodzą z domen, które sami prowadzimy, i zostają po zakończeniu współpracy. Ceny są jawne i widać je na stronie cennik pozycjonowania, bez rozmowy handlowej. Sposób pracy w pierwszych miesiącach opisaliśmy na stronie jak pracujemy.
Piszemy to nie po to, żeby się pochwalić, tylko dlatego, że umowę da się ocenić wyłącznie przez porównanie. Jeśli oferta, którą właśnie masz na biurku, ma warunki lepsze od powyższych, to bardzo dobrze i warto ją podpisać.
Lista kontrolna przed podpisaniem
- Czy zakres prac ma postać załącznika z konkretnym nakładem miesięcznym?
- Czy mogę wypowiedzieć umowę w każdym momencie, z jednomiesięcznym okresem, bez kary?
- Czy okres wypowiedzenia jest taki sam dla obu stron?
- Czy w umowie jest przeniesienie praw autorskich do treści z chwilą zapłaty?
- Czy Search Console, Analytics i domena są założone na moją firmę?
- Czy dostanę listę adresów, z których pochodzą linki, i czy zostają one po zakończeniu współpracy?
- Czy w umowie jest cokolwiek, co gwarantuje pozycje albo liczbę wejść? Jeśli tak, dlaczego?
- Czy cena jest pełna, czy do kwoty dojdą później koszty zewnętrzne?
- Czy wiadomo, kto po mojej stronie akceptuje wdrożenia i w jakim terminie?
Dziewięć pytań, kwadrans pracy. To najtańsza rzecz, jaką możesz zrobić przed wydaniem kilkudziesięciu tysięcy złotych w skali roku. Jeśli jesteś dopiero na etapie wyboru wykonawcy, przed umową warto przejść przez listę pytań z tekstu jak wybrać agencję SEO, a stan techniczny strony sprawdzić na własną rękę, zamawiając audyt SEO jeszcze przed podjęciem decyzji o abonamencie.